Pan elektryk oddzwonił, kazał odłączyć prąd, miałam w związku z tym w naprawie światła też swój mały udział, bo oświetlałam Pana Właściciela Domu i jego złote ręce latarką. Potem już tylko Pan elektryk powiedział, że należy wyciągnąć dziesiąty z brzegu kabel, połączyć go kostką z sześćdziesiątym z brzegu, następnie jakiś tam odłączyć i wyłączyć, coś tam przeciąć, zakręcić i... włączyć światło i prąd - najlepiej w odwrotnej kolejności. Działa! Nie mogę nie wspomnieć o mojej wielkiej dumie, jaka natychmiast zakiełkowała w moim sercu, aby zamienić się po chwili w wielkie, DUMNE Drzewo!
- No to mogę już naprawiać światła zmierzchowe - skwitował z uśmiechem Pan Właściciel Domu i po chwili dodał trochę poważniej - Wreszcie coś nam się udało w tym roku! - ta druga opinia spotkała się z moim małym oburzeniem. W końcu już aż tak źle przecież nie jest. W każdym razie światło działa, a my mamy czujemy już wiosnę pełną parą, teraz tylko czas ją przywitać!
Teraz trochę z innej beczki. Ostatnio bawiłam się w przygotowywanie ilustracji do książki mojej mamy "Kocim okiem". Książka to opowieść trochę dla dzieci, ale i dla dużych dzieci. Narratorką książki jest kotka Frida (kotka moich rodziców), która uważa, że jest najpiękniejsza i najmądrzejsza, a ludzie muszą jej usługiwać. Kotka opisuje swoje relacje z ludźmi i innymi zwierzętami, a co ciekawe są to głównie prawdziwe historie, które wydarzyły się zwierzętom moich rodziców. Mam nadzieję, że niedługo książka będzie wydana. Ilustracje są czarno-białe ze względu na koszty druku, które są znacznie mniejsze, jeśli nie ma koloru.

Frida się rodzi i po paru dniach zauważa, że może widzieć:

Frida szuka domu:

Odchodzi Pablita, mała koteczka, która po kocim katarze była ślepa na jedno oko, miała słaby słuch i węch:

Frida chce zobaczyć co to jest las i ukradkiem pakuje się do samochodu:

Frida dogaduje się z Toffi - kotką bez łapy, która mimo kalectwa była bardzo agresywna i ciągle biła Fridę:

Opiekunowie Fridy grają w scrabble i opiekunka oszukuje, Frida pyta Berty - psa, czym jest oszustwo?:

Fridę pogonił obcy pies:

Berta odeszła, pojawił się nowy pies - Jogurt, który był ciągle oddawany przez kolejnych ludzi. Był bardzo zagubiony:

Pojawia się nowa kotka Mięta:

Ludzie ustawili kotom choinkę do zabawy, a pod nią Frida znajduje dziwną paczkę, którą rozrywa pazurem, a w środku zabawka:

Specjalnie dla kotów ludzie stawiają koci telewizor - akwarium. Nie wiadomo dlaczego postawili kotom akwarium a zasłonili górę szybą i koty nie mogą łowić rybek:

Historia nowego kota - Wodnika:

Opiekunowie Fridy znaleźli srokę, zajmowali się nią i niepozwalali kotom do niej wchodzić, a te biedne patrzyły przez szybę:

Jogurt zobaczył z pomostu płynącą żaglówkę, na której był pies i skoczył za nim do wody. Pies nie zwracał na niego uwagi, ale Jogurt niestety nie lubi wody i jest jednym z nielicznych psów (jak nie jedynym?), który nie umie pływać:

Koty i pies rozmawiają o swoich imionach i o tym skąd się wzięły? Każde ze zwierząt stwierdza, że ich imię jest bez sensu, Frida za to uważa, że jej imię pasuje do niej doskonale:

Fridzie śni się sen, trafia do kociego nieba, po którym oprowadza ją Berta przedstawiając jej zwierzęta, które mieszkały w domu Fridy przed nią. Frida spotyka też swoich przyjaciół, którzy odeszli:


:)
OdpowiedzUsuńZaczęłam się z lekka bać o tę naprawę stacji przez telefon, że niby iskrami sypnęło, i wywaliło prąd w całej wsi:-) ale skoro dobrze się skończyło, to super, impreza będzie przy świetle; też będziemy witać wiosnę, ale na rajdzie wiosennym, może Marzankę utopimy w jakimś potoku; pójdziemy z Przemyśla do naszej chatki, bigos jeszcze muszę uwarzyć; pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńFajnie że światło już jest . Powodzenia z wydaniem książki i miłej imprezy. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńJa też oczekiwałam innej puenty, która szczęśliwie nie nastąpiła! A więc światłości i przyjemności w świętowaniu!
OdpowiedzUsuńSuper ilustracje!
OdpowiedzUsuńSuper! Zdolniachy z Mamą jesteście. O Panu Właścicielu Domu nie wspomnę ;) Dobrze, że udała się naprawa. Udanej zabawy!
OdpowiedzUsuńsami zdolni w rodzinie!Gratulacje!
OdpowiedzUsuńBardzo fajny wpis. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńSuper artykuł. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń